Strefa trenera

ZASADY ZAMIESZCZANIA OGŁOSZEŃ - kliknij

*     *     *

GKP Targówek Warszawa poszukuje sparingpartnerów na termin 16/17.02. Nie dysponujemy własnym boiskiem. Proszę o kontakt pod numerem telefonu: 792 502 803.

Cytat tygodnia

 

"Prawą stronę asekuruje Matuidi. On bardzo często dochodzi, kiedy przy piłce jest Messi"

Dariusz Szpakowski, fragment komentarza z meczu Francja - Argentyna, 30 czerwca 2018

Polecane strony

M Gol

Puznowka fotaCzwartek, 3 maja. Kolejna rocznica uchwalenia pierwszej europejskiej konstytucji (okrągła, bo 127, a jak wiadomo 1+2+7 daje 10). To także święto kościelne, Matki Boskiej Królowej Polski, co również wiąże się z odległą historią i Janem Kazimierzem, który w 1656 roku składał śluby w katedrze lwowskiej. To także dobry dzień, by odwiedzić jeden z mazowieckich stadionów.

Wybór meczu był mocno ograniczony, z różnych względów nie mógł się bowiem rozpocząć później niż o godzinie 13.00. Pierwotnie chciałem odwiedzić Długosiodło, ale gdy zorientowałem się, że tamtejszy Wymakracz w roli gospodarza zagra w Wąsewie uznałem, że Wąsewo chętnie odwiedzę, ale wówczas, gdy grać będzie tamtejszy Klub Sportowy. Drugi wybór - Stanisławice. Na jednej ze stron internetowych przeczytałem kilka dni przed meczem, że KP zamierzać grać w czwartek w południe. Dzień wcześniej jednak już wiedziałem, że z wyprawy w rejony Kozienic nic nie wyjdzie, bo zespół z klasy A Radom i owszem, w czwartek grać będzie, ale dopiero o 16.00. Pozostało więc już tylko jedno miejsce - czyli Trąbki, gdzie w roli gospodarza mecze rozgrywa KS Puznówka. Rywal nie byle jaki, bo rezerwy Polonii Warszawa.

To druga wizyta w dość krótkim odstępie czasu w Trąbkach, tym razem jednak tylko częściowo udana. Na mecz dotarłem dopiero gdy piłkarze przygotowywali się do rozpoczęcia... drugiej połowy. Pozwiedzałem trochę okolic, odwiedziłem m.in. Krystynę i wyszło jak wyszło. Wracając do meczu - spodziewałem się, że na trybunach będzie garstka kibiców, bo południe, dzień wolny i piekna pogoda raczej zachęcały do wyjazdu nad wodę lub gdziekolwiek indziej. Tymczasem okazało się, że łącznie wszystkich mogło być nawet z 50 osób. W tym gronie kilku podróżników, którzy wpadli na ten sam pomysł co ja i którzy pochwalili się już u siebie zdjęciami z meczu.

Już na początku musiałem rozwiązać dwie zagadki - jakim wynikiem zakończyła się pierwsza część meczu i w jakich strojach grają gospodarze, a w jakich goście. W drugiej kwesti zorientowałem się po kilku minutach. Czarne Koszule, jak sama nazwa wskazuje, grały w strojach czerwonych... Na czarno ubrani byli za to gospodarze. Jeśli chodzi o wynik, postanowiłem zasięgnąć języka u kilku ichmościów siedzących w dość bliskiej odległości. Dowiedziałem się, że do przerwy jest 1:0, ale gdy zapytałem dla kogo, usłyszałem, że na prowadzeniu jest... Dziecinów. Z wrażenia odebrało mi mowę, a nie mogąc wyjść z szoku wypiłem spory zapas wody, który miałem przy sobie... 

Z zadumy i zastanawiania się, czy aby na pewno nie pomyliły mi się godziny, mecze lub rywal Puznówki wyrwał mnie jeden z fanów, który był łaskaw krzyknąć: "J...ć Polonię"... Odetchnąłem z ulgą. Jednak wszystko w porządku, mecz właściwy, zespoły też. Mogłem więc cieszyć się grzejącym słońcem i grą obydwu drużyn. Jak się szybko okazało do przerwy prowadziła Polonia II, która także w drugiej połowie prezentowała się znacznie lepiej, miała więcej z gry, groźniej atakowała, nie przekładało się to jednak na zdobycz bramkową. Jak raczył zauważyć jeden z obserwatorów meczu - "Janek Barański miał dobry dzień, ale u niego tak jest, że raz broni świetnie, a innym razem puszcza szmaty"... Czy faktycznie golkiperowi brakuje regularności, wiedzą jedynie piłkarze, trener i kibice zespołu z Puznówki. biorąc jednak pod uwagę, że KS jest w górnej części tabeli, jeśli chodzi o najmniejszą liczbę straconych bramek, chyba aż tak źle nie jest, lub też częściej przytrafiają mu się mecze dobre niż te słabsze. 

Polonia II starała się konstruować akcje, Puznówka zaś szybko próbowała przedostać się pod bramkę rywala, nierzadko posyłając długie podania do gracza, który zazwyczaj osamotniony czyhał gdzieś z przodu na błąd rywala. Choć nic nie zapowiadało, że gospodarze będą w stanie cokolwiek strzelić, mniej więcej piętnaście minut przed końcem meczu padł gol wyrównujący. I tu pojawił się problem. Nie podejrzewając wydarzeń, jakie nastąpią w kolejnych dniach, w ogóle nie zaprzątałem sobie głowy ustaleniem nazwiska strzelca gola sądząc, że w późniejszym czasie bez przeszkód je ustalę, zwłaszcza że relacja miała być na portalu regiowyniki. Tymczasem minęły już trzy tygodnie, a ja wciąż strzelca nie znam (nie mówiąc już o składzie KS Puznówka), przez co klasyfikacja snajperów w grupie II klasy A jest niekompletna. Szczęśliwie żaden z zawodników tego klubu nie walczy o koronę króla strzelców, więc brak nie spowoduje przekłamania na szycie listy...

Tuż przed końcem gry szykujący się do wybicia piłki golkiper Puznówki krzyknął: "Panowie, strzelmy im jeszcze jedną bramkę!" Spotkało się to z uznaniem wśród siedzących niedaleko mnie obserwatorów, którzy skomentowali to słowami, że to właściwe podejście i dobrze, że chociaż on... Bramkarz wreszcie piłkę wybił, a kilkadziesiąt sekund później sędzia odgwizdał zakończenie spotkania. Z remisu bardziej zadowoleni mogli być gospodarze, bo to jednak zespoł z Warszawy był tego dnia lepszy, a przynajmniej tak było w drugiej połowie. 

I jeszcze cytat meczu: "Nie krzycz, bo nazjeżdża się radiowozów i nie będzie się można napić" - jeden z panów obserwujących mecz w taki sposób skarcił kolegę, który postanowił słowami przytoczonymi wcześniej w tekście powiedzieć, co myśli o przeciwnku.