Strefa trenera

ZASADY ZAMIESZCZANIA OGŁOSZEŃ - kliknij

*     *     *

GKS GUMINO poszukuje sparingpartnera na termin 2/3 marca. Kontakt pod nr tel 668 191 107

*     *     *

Klub sportowy ALDO BARTNIK MYSZYNIEC zaprasza do skorzystania z pełnowymiarowego boiska ze sztuczną nawierzchnia w okresie zimowym. Zapisy na sparingi i wszelkie informacje pod nr: 692039347

Cytat tygodnia

 

"Prawą stronę asekuruje Matuidi. On bardzo często dochodzi, kiedy przy piłce jest Messi"

Dariusz Szpakowski, fragment komentarza z meczu Francja - Argentyna, 30 czerwca 2018

Polecane strony

M Gol

Plochocin8Niedziela, 20 maja. Spodziewając się, że w meczu Lech Poznań - Legia Warszawa, który miał się rozpocząć o godzinie osiemnastej, nie zobaczę zbyt wielkiej liczby goli, a może nawet żadnego, postanowiłem wcześniej udać się tam, gdzie gole padają i to zazwyczaj w sporej liczbie - czyli do Płochocina.

Mniej niż cztery gole w jednym meczu z udziałem beniaminka klasy A, który już stracił szanse na pozostanie w tej klasie rozgrywkowej, padło do tej pory zaledwie cztery razy (nie wliczam walkowera). Średnia bramek w meczu wynosi natomiast około 6. Niewiele klubów może zagwarantować kibicom taką liczbę goli w jednym meczu.

Boisko w Płochocinie znaleźć bardzo łatwo, zwłaszcza jeśli ktoś podróżuje koleją. Otóż znajduje się ono tuż przy torach kolejowych, blisko stacji i... granicy z Józefowem - ze stacji wystarczy udać się w kierunku Sochaczewa, wzdłuż torów. Trybuna to rząd ławek, w których gdzieniegdzie widać ślady ubiegłorocznego... awansu. Tak przynajmniej tłumaczę sobie brak w jednej z nich środkowej belki - skoro w Nowym Sączu kibice po awansie do ekstraklasy (z czym miała się wiązać budowa nowego stadionu) dostali zgodę na zabranie na pamiątkę krzesełek, w Płochocinie pewnie ktoś z kibiców również postanowił zabrać coś na pamiątkę, gdy klub z łatwością wygrał w sezonie 2016-17 rozgrywki klasy B... W dodatku trzeba go pochwalić za fakt, iż nie zabrał całej ławki, a jedynie jej fragment, słusznie zapewne myśląc, że Płochocin to nie Nowy Sącz i gdyby każdy chciał zabrać ławkę do domu, dla wszystkich mogłoby nie wystarczyć...

Plochocin6Po wstępie, po którym zapewne Karol Strasburger mógłby poczuć się zagrożony, przechodzę do dalszej części relacji. Mecz z Promykiem Nowa Sucha został zaplanowany na godzinę 10.00. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego tegorocznego wyjazdu, udało mi się dotrzeć na czas. Nie ukrywam, że biorąc pod uwagę, iż była wczesna pora, a Płochocin już stracił szanse na utrzymanie, w trakcie podróży zastanawiałem się, czy aby przypadkiem nie będę jedynym kibicem niedzielnego meczu. Potem jednak pomyślałem, że skoro rywalem jest Promyk, to pewnie i administrator strony internetowej klubu z Nowej Suchej, która w klasie A jest jedną z lepiej prowadzonych, zjawi się na trybunie. Obawy okazały się bezzasadne - zgadzam się z informacją opublikowaną na stronie Promyka, na meczu było około 30 osób.

Sam mecz miał początkowo zaskakujący przebieg - nie minęło nawet kilka minut, a gospodarze objęli prowadzenie. I choć wyżej notowany rywal szybko wyrównał, piłkarze z Płochocina kilkukrotnie po kontratakach dość łatwo przedostawali się pod bramkę rywala i byli bliscy strzelenia gola. Zabrakło skuteczności (piłka po jednym ze strzałów trafiła w słupek), zimnej krwi... Jeszcze przed przerwą goście objęli prowadzenie, nie był to jednak koniec emocji. Kilka minut po przerwie po rzucie wolnym padło wyrównanie, ale już chwilę później arbiter podyktował rzut karny dla Promyka. - Po to strzelamy gola, żeby zaraz potem stracić? - mniej więcej w ten sposób jeden z zawodników z Płochocina skomentował przewinienie w szesnastce. I tak oto zdiagnozował problem dnia swojej drużyny - za każdym razem, gdy FC strzelał gola, po zaledwie 100-150 sekundach pozwalał rywalowi, by także cieszył się ze zdobyczy bramkowej, jakby chcąc przeprosić za zadaną krzywdę... Promyk ostatecznie wygrał 4:2, średnia bramek na meczach z udziałem Płochocina została zachowana.

Plochocin7Kilka słów muszę poświęcić także arbitrowi głównemu niedzielnego spotkania. Otóż, jak się miało okazać, ów dżentelmen posiadał ze sobą magiczny gwizdek. Wystarczyło, że wyszedł na boisko, zagwizdał i... już za kilka chwil przyjechał pociąg! "Piłka na Mazowszu" jest pod wrażeniem.

Na koniec cytat dnia - tym razem nie z samego Płochocina, ale z podróży na mecz. "Konia byłoby szkoda" - tak skomentował konieczność gwałtownego zahamowania kierownik pociągu. Przyczyną był fakt, iż komuś o poranku zachciało się konno pojeździć po torach...

*     *     *

Relację należy czytać z przymrużeniem oka. Na nieco dokładniejszy opis wydarzeń meczowych zapraszam na stronę promyk.nowasucha.info.