DSCN3377To nie był wyjazd, jakich wiele. To wyjazd, w którym wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Wyjazd z niespodziankami, tak, jakbym nie trafił na spotkanie ligi okręgowej, ale na stadion w Ząbkach za czasów gry w pierwszej lidze już po powstaniu nowej trybuny.

Niespodzianka numer jeden miała miejsce już przy bramie wejściowej. Oto dwóch sympatycznych panów zawyrokowało: "W tych butach nie wejdziesz, w sportowym obuwiu nie wpuszczamy"... No dobra, to akurat cytat z "Poranku kojota". A panowie tak właściwie postanowili obejrzeć zawartość mojej torby, a następnie odebrali mi rzecz niezbędną do przeżycia w upale, a mianowice wodę. - Takie jest zarządzenie - oznajmili. Nie dopytywałem, czy tak już u nich zawsze było lub będzie. Może po prostu przyjazd Bugu zmobilizował przedstawicieli Sokoła Serock, a mecz został oznaczony mianem "podwyższonego ryzyka", stąd te środki ostrożności? Ktoś, coś?

Niespodzianka numer dwa to trybuna. Wiedziałem, że w Serocku mają fajną zadaszoną trybunę, co innego jednak opowieści i zdjęcia, a co innego rzeczywistość. Komfort oglądania meczu oceniłbym na ósemkę w dziesięciostopniowej skali mazowieckiej. Ósemkę, bo z najwyższych rzędów nie widać jednego z narożników boiska. Którego? Zależy, w którym miejscu się siedzi... Ale jest rozwiązanie - prawdopodobnie wystarczy zachować się tak, jak na warszawskiej Żylecie - stać, zamiast siedzieć i wszystko będzie jak należy... Na trybunie spotkałem kolejnego sympatycznego pana z krótkofalówką, który postanowił wybadać, czy jestem za Sokołem czy Bugiem. Zapewne po to, by pokierować mnie w odpowiednie miejsce. Jako neutralny zasiadłem na wybranym przez siebie miejscu.

DSCN3379Niespodzianka numer trzy - może i na murawie w wielu miejscach widać było zielone, jasne fragmenty wskazujące, że coś (może stała woda?) w tych miejscach w niedalekiej przeszłości się działo, ale za to na boisko widoczne były wystrzyżone pasy... Zastanawiam się tylko, czy powinienem chwalić za to, że komuś chciało się chcieć, czy też może - po niedawnych wyczynach w Słowacji - powinienem zastanawiać się, czy aby te jaśniejsze pasy nie były malowane... Tak czy inaczej to pierwsze pasy na boisku na Mazowszu spotkane przeze mnie od czasu istnienia "Piłki na Mazowszu". Nie licząc oczywiście pasów na ulicy przy stadionie...

Niespodzianka numer cztery - spiker. Niby nic nowego, ale jednak, bo to liga okręgowa i wymogu nie ma (a przynajmniej nic mi nie wiadomo, by coś w tej kwestii się zmieniło). A tu spiker nie dość, że był, to jeszcze dobrze przygotowany. Przez cały mecz przeoczył jedynie jedną zmianę Bugu i jedną żółtą kartkę. Za to zapunktował w inny sposób - i to niespodzianka numer pięć. Oto w pewnym momencie odczytał taki oto komunikat (kliknij). Czyżby miał przecieki, że "Piłka na Mazowszu" planuje tego dnia gościć na stadionie w Serocku? A przecież nie zapowiadałem się - muszę więc sprawdzić, czy aby nie jestem na podsłuchu... Spikerowi "Piłka na Mazowszu" wystawia notę 9,9 i przesyła pozdrowienia. 

DSCN3399Niespodzianka numer sześć - opóźnienia. Najpierw z opóźnieniem (ok. 10 minut) rozpoczął się mecz. Potem z opóźnieniem (ok. 15 minut) na obiekt dotarli kibice Bugu, którzy natycmiast rozpoczęli doping. Wreszcie tuż po przerwie wspomniani wyszkowscy fani z piętnastominutowym opóźnieniem (a więc ok. 60 minuty) do dopingu wrócili. Wśród gości jeden dżentelmen próbował namawiać sędziego na przyjazd do Wyszkowa, obiecując mu, że wówczas zobaczy... Niestety, nie powiedział, co zobaczy, toteż nie wiem, czy do Wyszkowa warto się wybrać...

Niespodzianka numer siedem - muzyka. Znów z głośników wybrzmiewały nuty, których wcześniej nie znałem, tym razem były to jednak przeboje zagraniczne. Jeden ze starszych obserwatorów meczu z ulgą przyjął wyłączenie tychże utworów, komentując mniej więcej słowami: - No nareszcie cicho. Żeby przynajmniej disco polo włączył... 

Wreszcie niespodzianka numer osiem: przed meczem usłyszałem piosenkę o... Sokole Serock. Nie wiem, czy to hymn Sokoła i czy za każdym razem jest ona przed meczem odtwarzana, czy może osoba odpowiedzialna za muzykę sama tę piosenkę napisała i zaśpiewała i po prostu chciała się pochwalić swoją twórczością przed światem, tak czy inaczej sytuacja w lidze okręgowej rzadko spotykana. Posłuchać można w tym miejscu - kliknij.

DSCN3403Co do samego meczu - Bug okazał się konkretniejszy i skuteczniejszy. Pierwszą dogodną okazję do strzelenia gola stworzyli gospodarze, nie wykorzystali jej jednak. Potem przy stanie 0:1 zmarnowali rzut karny. Może gdyby wówczas padł gol, wynik byłby inny? Tak czy inaczej w mojej ocenie Bug wygrał zasłużenie. A ja jeszcze wspomnę o nieistotnej dla wyniku sytuacji. Oto w pewnym momencie bramkarz jednej z drużyn (nie pamiętam której) wybił piłkę tak, że przeleciała ona przez całe boisko i trafiła w ręce drugiego golkipera. - Oddaj mu z powrotem - padła komenda z trybuny i... za chwilę drugi bramkarz uczynił dokładnie to samo. Rzadka to sytuacja, by piłkarze poslusznie wykonywali zalecenia kibiców.

I jeszcze słowo o sytuacji, która wywołała najwięcej kontrowersji, a więc gol dla Sokoła Serock. Zdaniem wielu piszących i komentujących gol został uznany niesłusznie, a spalony był co najmniej trzymetrowy. Na żywo również wydawało mi się, że bramka nie powinna zostać uznana, po obejrzeniu skrótu wideo zamieszczonego na profilu facebookowym Bugu stwierdzam jednak, że gol mógł być prawidłowy, a jeśli spalony faktycznie był (czego nie sposób dowieść), to doprawdy niewielki. Dowody? Oto one:

Bug

Na nagraniu nie widzimy, jak ustawieni są piłkarze w momencie podania. Za to widzimy, jak są ustawieni chwilę później, gdy już zawodnik Sokoła przymierza się do przejęcia podania. Na zamieszczonym kadrze widać wyraźnie, że znajduje się on na spalonym, ale w momencie podania mógł być co najmniej na równi z defensorem oznaczonym nr 20 - to ten z wystawioną do tyłu nogą sugerującą, że wciąż biegnie. Ów zawodnik akurat wybiegał z pola karnego i nie zatrzymał się w tym samym momencie co napastnik Sokoła, który - jak wskazuje obrazek - przymierza się już do przejęcia piłki, a więc stoi niemal w miejscu, by po chwili ruszyć w kierunku bramki rywala.

Daleki jestem od stwierdzenia, że spalonego na pewno nie było, niewykluczone, że jednak był - nie da się dobrze ocenić sytuacji na podstawie skrótu, ale skoro istnieje prawdopodobieństwo, iż to jednak sędzia miał rację, należałoby wstrzymać się z negatywnymi komentarzami i wpisami pod adresem arbitrów, przynajmniej jeśli chodzi o tę sytuację 

*     *     *

Leżący nad Narwią Serock znajduje się blisko drogi krajowej nr 61 w odległości około 20 kilometrów od Legionowa w kierunku Pułtuska. 

Stadion zlokalizowany przy ul. Pułtuskiej 47, zdaje się, iż jest to największa i najbardziej ruchliwa ulica w Serocku. Jadąc od strony Warszawy obiektu należy wypatrywać po lewej stronie.

Dialog meczu. - Żeby tylko Legia jutro dobrze zagrała i wygrała.

- Chyba na fujarce