SrodaadzieinowKiedyś zapraszali, choć nie wiem, czy pamiętają. Nadarzyła się okazja, więc zamiast jechać na puchar do Konopek, wybrałem się do Dziecinowa. Pomyślałem sobie - skoro zaproszenie jakiś czas temu się pojawiło, pojechać trzeba, bo - jak to mówią - lepiej późno niż na próżno.

 

Piękny, słoneczny dzień, w sam raz na wyjazd na mecz. Akurat w środę grali puchar w Dziecinowie... Trochę obawiałem się, że Amur Wilga nie zbierze się i mój wyjazd okaże się nieudany, ale trener beniaminka warszawskiej okręgówki potwierdził dzień przed meczem, że na puchar pojadą. I przyjechali - chwała im za to.

DSCN3442Lubię małe miejscowości, z chęcią się pojawiam na meczach w nich organizowanych. Zarówno same spotkania jak i miejsca mają swój niepowtarzalny klimat, urok. Nie inaczej było w Dziecinowie. Oto bowiem niemal tuż za linią boczną boiska (naprzeciwko trybuny) leżało siano, a w trakcie meczu wykonywane były przy nim odpowiednie prace. - Boczny, uciekaj, bo cię zagrabi - śmiano się na trybunach. Swoją drogą ciekawe, czy bezpośrednio za linią ktoś ma swoją łąkę, czy może suszono trawę skoszoną przed meczem na boisku?

Trybuna z niebieskimi siedziskami (dwa rzędy) z oparciem ma jedną wadę. Jest umiejscowiona nieco zbyt nisko, przez co w obserwowaniu meczu, a zwłaszcza robieniu zdjęć, przeszkadza oddzielające plac gry ogrodzenie. Gdyby tak chociaż 30-50 centymetrów wyżej... Zdaje się, że jeszcze stosunkowo niedawno w miejscu obecnej stała legendarna drewniana trybuna, z której pole widzenia, jak wskazują archiwalne zdjęcia, było znacznie lepsze. Ale wiadomo, nie można mieć wszystkiego - albo nowe, ładne siedziska z oparciem, albo komfort w oglądaniu meczu...

Jedną z pierwszych zagadek, jaka przyszła mi na myśl po usadowieniu się na obiekcie, dotyczyła przebiegającej nieopodal drogi. - Co w sytuacji, gdy znajdzie się jakiś odważny, który wykopie piłkę wprost na wojewódzką drogę nr 799? - zastanawiałem się. Piłkarze chyba zdawali sobie sprawę z dręczącego mnie pytania, bo w drugiej części gry zlitowali się i jeden z graczy Amura (jeśli dobrze pamiętam) postanowił dać odpowiedź. Piłka poszybowała na drogę przed nadjeżdżający samochód, kierowca chyba jednak był przygotowany na taki obrót sprawy, bo zwolnił nieco... Teraz jednak zastanawiam się, czy zdarzyło się kiedyś, by piłka trafiła w pojazd... Swoją drogą może ktoś z województwa (bo przecież trasa wojewódzka) powinien na czas meczów ustawiać znaki drogowe z napisem: uwaga na przelatujące piłki?

DSCN3433Samo spotkanie zaczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem. W dodatku na początku sędzia zgłosił zastrzeżenia co do jednego z piłkarzy Amura, który prawdopodobnie nie miał na nogach ochraniaczy. Delikwent rad nierad czymś braki wypełnił, ale czym? Tego nie wiedzą nawet chińscy uczeni, ani nawet pewna pani siedząca na trybunach, która w pewnym momencie zapytała: - Panie sędzio, czy trójka ma na pewno ochraniacze, czy coś innego?... Tak czy inaczej niezależnie od tego, co tak właściwie ów delikwent założył, i tak dobrze, że nie skorzystał z leżącego obok boiska siana i nie wypchał sobie nim getrów - bo przecież i taki pomysł mógl wpaść mu do głowy...

Spotkanie nie było porywające, jakiekolwiek zagrożenie pojawiało się w zasadzie jedynie wówczas, gdy komuś udało się celnie uderzyć z dystansu. Od czasu do czasu próbowano więc strzałów z kilkunastu lub więcej metrów, w taki też sposób padł gol dla Amura. Gospodarze w pierwszej części gry mieli jedną świetną okazję do strzelenia gola, ale niepilnowany zawodnik z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Jak on to zrobił? - siedzący na trybunach panowie nie mogli nadziwić się umiejętnościom wspomnianego zawodnika. Potem jednak przytomnie zauważyli, że im się łatwo gada, bo siedzą i obserwują, na boisku jest jednak inaczej...

Po przerwie gra wcale nie wyglądała lepiej - znów groźnie było przede wszystkim po strzałach z dystansu. I gdy wydawało się, że Amur awansuje do kolejnej rundy, kilka minut przed końcem spotkania miał miejsce rzut wolny. - Czternastka będzie wykonywał i spier... - zawyrokował jeden z młodych obserwatorów... Jestem pełen uznania dla jego umiejętności przewidywania zdarzeń boiskowych. Co prawda nie pamiętam, czy akurat nr 14 stały fragment gry wykonywał, ale właśnie po podaniu z rzutu wolnego i zgraniu głową gospodarzom udało się wepchnąć piłkę do bramki. Panu z trybuny polecam, by jeśli przyjdzie mu ochota zagrać w jakieś gry liczbowe typu lotto, obstawiał te numery, które jego zdaniem na pewno nie padną...

DSCN3449W ostatnich minutach obydwie drużyny miały po stuprocentowej sytuacji na strzelenie gola, zgodnie jednak je zmarnowały uznając zapewne, że nie można odbierać kibicom emocji w postaci rzutów karnych. Serie jedenastek to najwyraźniej rzadkość w Dziecinowie, bo przez dłuższą chwilę zastanawiano się, czy aby sędzia nie zarządzi dogrywki. Ostatecznie jednak zgodnie z regulaminem odbyły się rzuty karne, które lepiej wykonywali gospodarze (serię jedenastek można obejrzeć na profilu facebookowym Wisły Dziecinów) - bramkarz Amura tylko raz obronił strzał rywala, jego koledzy z pola natomiast pomylili się dwukrotnie (poprzeczka i obrona bramkarza). Wisła awansowała więc do trzecej rundy. Z kim zmierzy się we wrześniu? "Piłka na Mazowszu" stawia na kogoś z czwórki: Promnik Łaskarzew, Józefovia Józefów, Laura Chylice i Mazur II Karczew (jeśli awansuje do kolejnej rundy). 

Nie mogę nie napisać o jeszcze jednej kwestii. Na trybunach byli młodzi (nastolatki) i starsi. Płeć piękna i ... ta druga. Były też małe dzieci - ot, przedstawiciele róznych pokoleń poczynając od maluchów jeżdżących jeszcze w wózkach. Fajnie, że mimo środy, a więc normalnego dnia pracy, sporo osób znalazło czas, aby choć na chwilę pojawić się w okolicach boiska.

I na koniec - w drodze na stadion, a może ze stadionu (albo może w trakcie spotkania) wyczułem zapach pieczonych ziemniaków... O, takich z ogniska chętnie bym zjadł. Nie wiedzieć czemu jednak działacze Wisły nie przygotowali na mecz takiego przysmaku dla przedstawiciela "Piłki na Mazowszu". Choć coraz mocniej zaczynam podejrzewać, że głównym powodem mógł być fakt, iż swojego przyjazdu nie zapowiedziałem i najzwyczajniej w świecie nie wiedzieli o mojej obecności na stadionie...

*     *     *

Dziecinów - mała miejscowość leżąca w powiecie otwockim, w gminie Sobienie-Jeziory. przy tzw. Trasie Nadwiślańskiej (Warszawa - Puławy). Jadąc od strony Warszawy miejscowość znajduje się kilka kilometrów za drogą krajową nr 50 (biegnącą m.in. przez Grójec, Górę Kalwarię i Mińsk Mazowiecki).

Stadion odnaleźć łatwo. Jadąc Trasą Nadwiślańską od strony Warszawy należy skręcić w prawo w wojewódzką drogę nr 799, a po krótkiej chwili należy wypatrywać boiska po lewej stronie. 

Cytat meczu. - Mecz ch...y, ale ważne, że jest zwycięstwo - komentarz jednej z osób obserwujących zmagania po wyłonieniu zwycięzcy w serii jedenastek.

"Piłka na Mazowszu" informuje, że tekst należy czytać z przymrużeniem oka