Sparingi

Strefa trenera

ZASADY ZAMIESZCZANIA OGŁOSZEŃ - kliknij

*     *     *

Klub Sportowy Wisła Dziecinów (Liga Okręgowa - gr. 1) poszukuje trenera do drużyny seniorów z licencją min. UEFA B. Kontakt: 505089337 lub biuro@wisladziecinow.pl

Co nowego na stronie?

 

31 października

1) Uzupełniono wszystkie składy Gladiatora Słoszewo z sezonu 2018-19

2) Udostępniono klasyfikację strzelców klasy A Płock

Polecane strony

M Gol

DSCN3929Gdy zobaczyłem wynik środowego starcia pucharowego Tygrysa z Victorią Kałuszyn, pomyślałem - szkoda, że w Hucie Mińskiej gościłem trzy dni wcześniej. Gdybym się nie pośpieszył, zobaczyłbym 15 goli, a tak musiałem zadowolić się czterema.

 

Huta Mińska to miejscowość leżąca tuż przy stolicy powiatu - Mińsku Mazowieckim. Najprostrzy dojazd - drogą wojewódzką nr 802. Stadion znajduje się przy ulicy Szkolnej - jadąc z Mińska należy skręcić w prawo w drogę za drogowskazem kierującym na miejscowość o nazwie Cielechowizna. Obiekt znajduje się po prawej stronie.

Tym razem na wizytę stadionową nie zabrałem żadnych przyborów piszących, toteż wiele interesujących zdań i okrzyków nie zanotowałem. A byłoby co pisać, bo trafiłem na część trybuny zajmowanej przez kibiców Płomienia, a ci do powiedzenia mieli bardzo dużo, zwłaszcza w kiedunku sędziego głównego. Przez dziewięćdziesiąt minut niemal bez przerwy wywierali na arbitrze presję, w mało wyszukany sposób komentowali jego pracę i to jego uznali za winnego całego zła tego świata, łącznie z każdorazowym gradobiciem, trzęsieniami ziemi i kokluszem. Arbitrzy w siedleckiej lidze okręgowej muszą być naprawdę odporni psychicznie... 

DSCN3944Wśród gości znajdowali się jednak i tacy, którzy starali się trzeźwo i rzeczowo, przynajmniej od czasu do czasu, ocenić sytuację. Tak było choćby w drugiej części gry, gdy sędzia przerwał grę po tym, gdy został trafiony piłką. Gdy niektórzy zdążyli "skrytykować" arbitra, zostali przez inną osobę uświadomieni, że takie są teraz przepisy, że rozjemca przestał być powietrzem (cokolwiek gęstym) i teraz, gdy zostanie trafiony piłką, grę przerwać (zazwyczaj) musi... O dziwo o innym nowym przepisie chyba jednak więcej osób wiedziało, bo gdy Płomień wykonywał rzut wolny i jeden z zawodników z Dębego Wielkiego znalazł się zbyt blisko muru, natychmiast głośnymi okrzykami został przez siedzących na trybunach spłoszony.

Wbrew sugestiom trybun nie zauważyłem, by arbiter sędziował po gospodarsku. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to żółta kartka za słownictwo (zdaje się, że dla gracza Płomienia). Wydaje się, że w komentarzu zawodnika nie było nic obraźliwego (choć mogłem czegoś nie usłyszeć). Inna sprawa, że przy dwóch kluczowych sytuacjach zagapiłem się i nie jestem w stanie ocenić, czy słusznie został podyktowany rzut karny w pierwszej części gry i pokazana czerwona kartka w drugiej. Co prawda jeden z zawodników Tygrysa zasugerował sędziemu w drugiej sytuacji (wykluczenie), iż uległ presji trybun, jeśli jednak opis zagrania przedstawiany na trybunie zgadzał się ze stanem faktycznym, czerwień była słuszną decyzją...

Co do samego aspektu sportowego - pierwsze pieć minut należało do Płomienia, który oddał nawet dwa strzały na bramkę rywala, potem jednak inicjatywę przejął Tygrys i skutecznie zniechęcił do gry niemal wszystkich graczy z Dębego Wielkiego. Gospodarze byli szybsi, lepiej reagowali na boiskowe zdarzenia i dobrze radzili sobie w pressingu. Starali się też szybkimi podaniami, nierzadko bez przyjęcia, przedostawać pod bramkę rywala. - Widzicie, oni z pierwszej piłki zagrywają, a u nas muszą przyjąć i zastanowić się, co z piłką zrobić... - skomentowano na trybunach. I faktycznie, goście na tyle długo myśleli nad sposobem sforsowania defensywy rywala, że gdy już wpadł im do głowy jakiś pomysł i chieli wprowadzić go w życie, z zaskoczeniem zauważali, że piłkę zdążyli już im zabrać Tygrysy z Huty Mińskiej.

DSCN3939Głośne krzyki, jakie miały miejsce w szatni w przerwie meczu tylko przez chwilę przyniosły efekt. Po kilku minutach drugiej części gry wszystko wróciło do normy. i nawet gdy Płomień grał w przewadze, nie zanosiło się na to, by miał strzelić więcej niż jednego gola, a największe zagrożenie powstawało po stałych fragmentach gry (rzuty wolne). Na trybunach żartowano nawet, że mowa motywacyjna w szatni działała tylko do momentu, gdy piłkarze dotarli na boisko, a gdy już przekroczyli linię boczną i wkroczyli na plac gry, za żadne skarby nie mogli przypomnieć sobie, co w przerwie usłyszeli i jak powinni zagrać w drugiej połowie... Irytacja z każdą upływającą minutą była coraz większa - doszło do tego, że przy zagraniu do tyłu przez kogoś z przyjezdych sugerowano podanie do Kamila (bramkarz Płomienia), bo jest akurat wolny i nikt go nie atakuje... A gdy jeden z graczy długo przytrzymywał piłkę, zaproponowano delikwentowi, żeby ją jeszcze dokładnie obejrzał i sprawdził, czy aby na pewno jest w niej powietrze...

Tygrys wygrał zasłużenie. Kto wie, czy początek sezonu nie zwiastuje, iż klub powalczy w bieżącym sezonie o czołowe lokaty (miejsce w piątce). A Płomień? Spodziewam się raczej, że dotychczasowe ligowe wyniki to złe miłego początki... Zespół z Dębego Wielkiego ma na tyle fajne kolory strojów, że po prostu choćby z tego względu zasługuje na miejsce w górnej połowie tabeli... 

Na koniec dialog meczu (na trybunach):

Widz 1: Sędzia, jedź lepiej do Cegłowa sędziować mecz w LZS-ach.

Widz 2: W Cegłowie nie ma LZS tylko jest klasa B.

Widz 1: Serio? Klasa B?

Po kilku minutach:

Widz 1: Sędzia, jedź lepiej do Cegłowa sędziować mecz w LZS-ach