Sparingi

Co nowego na stronie?

 

9 października

1) Uzupełniono wszystkie składy Orkanu Lelice z sezonu 2017-18

2) Uzupełniono wszystkie składy z sezonu 2018-19 WKS Mystkówiec

3) Uzupełniono wszystkie składy z sezonów 2017-18 i 2018-19 Zjednoczonych Bulkowo

4) Uzupełniono wszystkie składy z sezonu 2018-19 Huraganu Bodzanów

Polecane strony

M Gol

Podroz JozefowJózefovia Józefów to beniaminek czwartej ligi, który na początku sezonu miał ogromne problemy z odniesieniem zwycięstwa. "Piłka na Mazowszu" postanowiła sprawdzić, co jest główną przyczyną niemocy zespołu spod Warszawy i udała się w podróż na mecz ze Zniczem II Pruszków.

 

Nie ukrywam, że już kilkukrotnie miałem ochotę wybrać się do Józefowa, za każdym razem jednak w podróż udawałem się w niedzielę, a Józefovia (i Józefovia II) złośliwie grywały wówczas mecze w sobotę. Ale co się odwlecze... Wreszcie klub zaplanował spotkanie na właściwy termin i godzinę.

W drodze na mecz zrobiłem sobie krótki postój i obserwowałem zachowania drogowe pieszych i rowerzystów. Wnioski? Wielka bezmyślność użytkowników dróg i chodników. Celowały w tym zwłaszcza panie po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce, nie mające problemów z poruszaniem się. Akurat w pobliskim kościele zakończyła się msza, a jej uczestnicy tłumnie opuszczali świątynię. Wspomniane panie uznały, że dojście do oddalonego o około 15-20 metrów przejścia dla pieszych to strata czasu i co chwilę któraś z nich bezceremonialnie wkraczała na jezdnię. Żeby było śmieszniej - po przejściu na drugą stronę ulicy panie udawały się... w kierunku zebry...

Inna sytuacja, tym razem z udziałem rowerzystów: trzy osoby w wieku licealnym poruszały się jednośladami po ścieżce rowerowej równolegle do drogi, a gdy znalazły się na wysokości przejścia dla pieszych bez zatrzymywania się skręciły na pasy i wjechały wprost pod nadjeżdżający samochód. Szczęśliwie kierowca poruszał się na tyle wolno, że nie miał problemu z odpowiednią reakcją, niemniej takie zachowanie rowerzystów świadczy o wielkiej bezmyślności lub przekonaniu, że skoro już wsiedli na rower, to wszyscy mają im ustępować pierwszeństwa. Ciekawe, czy ktoś ich uświadomił, że życie to nie film i że nie są nieśmiertelni niczym bohaterowie niektórych superprodukcji. Żeby nie było, że kierowcy są kryształowi - innemu rowerzyście drogę zajechał kierujący autem, który akurat wyjeżdżał ze swojej posesji i uznał, że skoro jest większy i mocniejszy, to nie będzie czekał, aż rowerzysta przejedzie, tylko wyjechał mu wprost pod koła (nie, nie było żadnych krzaków czy innych przeszkód zasłaniających widoczność). Rowerzyście udało się szczęśliwie zahamować.

Podroz Jozefow2Po tym dość długim wstępie wracam do samej wyprawy. Józefów to miasto położone nad rzeką Świder. Rzeką, którą wspominam z sentymentem, bowiem w dzieciństwie dwukrotnie w jej okolicy spędzałem tydzień swoich wakacji. Dojazd do miasta jest bardzo prosty, bowiem biegnie przez nie linia kolejowa. Zastanawiałem się, czy aby na pewno odnajdę właściwą ulicę, przy której znajduje się obiekt Józefovii. Moje obawy wynikały z faktu, że w przeszłości w mieście kilkukrotnie byłem i utkwiło mi w pamięci, że oznaczenie ulic, zwłaszcza niewielkich, nie zawsze należało do idealnych. Na szczęście martwiłem się niepotrzebnie - przy drodze wojewódzkiej nr 721 biegnącej w kierunku Wiązowny stoi drogowskaz kierujący do docelowego miejsca.

Trybuna na stadionie to trzy rzędy krzesełek i "dziurawe podłoże", które powoduje, że jeśli coś komuś spadnie pod nogi, może być zmuszony iść szukać zguby za trybunę (przetestowane). Generalnie jednak do miejsc siedzących zastrzeżeń większych nie ma, a ich umiejscowienie powoduje, że w trakcie meczu (co ma znaczenie zwłaszcza w upalne dni) kibice siedzą w cieniu. Zresztą w pobliżu płynie Świder, a przy stadionie znajdują się tereny zalesione, co dodaje miejscu uroku.

Dawno nie gościłem na meczu czwartoligowym, toteż wybierając się do Józefowa nie za bardzo byłem przygotowany na wydatki. A że takowe mogą być uświadomiłem sobie już w trakcie podróży. I faktycznie - okazało się, że wejście kosztuje 5 złotych. Szczęśliwie w kieszeni wygrzebałem dokładnie taką kwotę i mogłem bez przeszkód zrealizować cel wizyty, a więc obejrzeć starcie ze Zniczem II. Pomyślałem, że "Piłka na Mazowszu" przyniesie gospodarzom szczęście i dojdzie do przełamania, a jeśli nie, to przynajmniej spróbuję zdiagnozować problemy zespołu, które i tak pewnie od dawne były przez sztab szkoleniowy zdiagnozowane... Ledwie mecz się rozpoczął, a zawodnik Józefovii strzelił gola... Pech jednak chciał, że pomylił bramki i to goście objęli prowadzenie. Przez całą pierwszą część gry beniaminek próbował wyrównać, co jakiś czas stwarzał zagrożenie pod bramką rywala, brakowało jednak skuteczności - strzały z reguły leciały obok słupka lub nad poprzeczką. Nawet rzut karny nie pozwolił doprowadzić do wyrównania - golkiper z Pruszkowa odbił strzał Dominika Dukalskiego.

Podroz Jozefow 5Już po pierwszej części gry łatwo można było zauważyć przyczynę niepowodzeń w czwartej lidze Józefovii - to przede wszystkim skuteczność. Żeby wygrać, trzeba strzelać gole, tymczasem w przypadku Józefovii można było odnieść wrażenie, że "im strzelać nie kazano..." Tu i ówdzie przebąkiwano nawet o jakiejś klątwie, która miała wisieć nad klubem, a raczej jego formą strzelecką. 

Jeśli ktoś wierzył, że w drugiej części gry Józefovia spisze się lepiej i będzie skuteczniejsza, musiał zwątpić po upływie kwadransa. W tym czasie gospodarze w zasadzie nie potrafili poważnie zagrozić bramce rywala... W dodatku Znicz II nie tylko mógł, ale wręcz miał obowiązek podwyższyć prowadzenie, skórę józefowianom uratował golkiper, który w dwóch sytuacjach popisał się kapitalnymi interwencjami, a w jednym przypadku po udanej obronie zdołał jeszcze szybko się pozbierać i odbić na rzut rożny dobitkę... Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak właśnie było tym razem - oto Józefovia znów miała okazję strzelić gola z rzutu karnego i tym razem strzał z jedenastu metrów był skuteczny. Kilkanaście minut później gospodarze zdobyli drugą bramkę, a potem utrzymali prowadzenie do końcowego gwizdka. Nad skutecznością wciąż jednak w Józefowie muszą pracować, o czym chociażby świadczy jeden ze strzałów, po którym piłka zamiast do bramki powędrowała do... miejscowego fotoreportera.

Wypadałoby jeszcze wspomnieć o postawie ekipy z Pruszkowa. Szybkie prowadzenie spowodowało, że goście jakby mniejszą uwagę skupiali na ofensywie, liczyli na błędy rywala i kontrataki po przechwycie piłki. Zmarnowane okazje, zwłaszcza w drugiej części gry nie pozwoliły na to, by z Józefowa wrócić do domu choćby z punktem. Gdyby Znicz II strzelił na 2:0, niemal na pewno wygrałby niedzielny mecz... Za to liczba kartek była dość okazała

Na kłopoty "Piłka na Mazowszu" - pojawienie się w Józefowie przyniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie gospodarzom. Ktoś potrzebuje jeszcze przełamania? Pisać... Za odpowiednią gratyfikacją odwiedzę stadion kolejnej drużyny, która wyczekuje zwycięstwa niczym kania dżdżu.... Oczywiście z tą gratyfikacją to żart...

Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o wizycie na stadionie słynnego Pana Waldemara. Nigdy osobiście nie poznałem, ale - jak wielu innych - nie miałem problemu z rozpoznaniem jednej z najbardziej popularnych postaci okołowarszawskiego światka piłkarskiego. No chyba że Pan Waldemar przysłał swojego sobowtóra, tak dla zmyłki.

Dialog meczu:

- Po ile bilety?

- Po pięć złotych

- Ja dam dychę... Żartowałem!