zzz Chotcza 3Nie będzie to wpis typowo piłkarski, choć oczywiście najważniejsze elementy związane z meczem także się znalazły. Tym razem trochę przemyśleń, trochę geografii i reszta tematu właściwego.

 

Na inaugurację sezonu postanowiłem wybrać się na mecz zespołu, który właśnie awansował do wyższej klasy rozgrywkowej. W komentarzu na profilu facebookowym pojawiła się sugestia, by pojechać do Andrzejewa, na mecz Klasy A Ciechanów-Ostrołęka. Kto wie, może właśnie tam zawędrowałbym w niedzielę, gdyby nie fakt, iż spotkanie rozgrywane było o 17.00. A ja zawsze wybieram godziny okołopołudniowe - z przyczyn logistycznych i dość często także ze względu na późniejsze obowiązki zawodowe.

Wybór padł na Chotczę, a głównym powodem fakt, iż w tamtych rejonach jeszcze nigdy nie byłem (nie licząc znajdującego się po przeciwnej stronie Wisły Kazimierza Dolnego, znajdującego się na wysokości Janowca)... Jedno z praw Murphy'ego mówi, że jeśli coś może się nie udać, to się nie uda na pewno... W moim przypadku prawo brzmi tak: "Jeśli jest choć cień podejrzenia, że mogę się gdzieś spóźnić, to spóźnię się na pewno". Na mecz dotarłem więc oczywiście z opóźnieniem, gdy goście zdążyli już objąć prowadzenie... Na pocieszenie odkryłem coś, co pewnie wiele osób wie - w Janowcu, znajdującym się kilkanaście kilometrów bliżej Puław niż Chotcza, jest zamek, który kiedyś z pewnością zwiedzę. W niedzielę nie było na to czasu, zresztą - jeśli internet nie kłamie - od kilku dni zamek jest nieczynny ze względu na koronawirusa. W pobliżu są też tzw. "Magiczne ogrody" (zdaje się, że to też gmina Janowiec). Nie wiem, co tam konkretnie jest, ale też przy okazji kiedyś się wyborę... 

zzz ChotczaNa mecz dotarłem nieco spóźniony. Nie wiem więc niestety, czy były jakieś uroczystości, gratulacje i puchary z okazji awansu Wisły do wyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli były, to były to miłe złego początki... Gracja już w pierwszej części gry strzeliła sześć goli, a łącznie zadowoliła się dziewięcioma trafieniami, choć gdyby goli dla gości padło z piętnaście, to i tak nikogo by to nie zdziwiło. Kilka niezłych zmarnowach okazji i chyba bardziej oszczędna gra gości po przerwie przyczyniły się do tego, iż zespół z Chotczy uniknął dwucyfrówki. Na trybunach przez chwilę i tak jednak zastanawiano się, czy aby Wisła kiedykolwiek przegrała aż tak wysoko. "Piłka na Mazowszu" spieszy donieść, że i owszem - w marcu 2011 roku również 9:0 Wisła przegrała wyjazdowy mecz z Hubalem Chlewiska. Z kolei w sezonie 2009-10, w którym to ekipa z Chotczy po raz ostatni rywalizowała w Klasie A, przytrafiła się domowa porażka 0:14 z Iłżanką Kazanów. Co ciekawe wówczas także planowano 30 kolejek, a Wisła różnicą co najmniej sześciu goli przegrała aż jedenastokrotnie (łączny bilans bramkowy 19-153).

Co zawiodło w niedzielę w szeregach beniaminka? W zasadzie... wszystko. Zawodnicy Gracji byli szybsi, dokładniejsi, agresywniejsi, potrafili wymieniać szybko i dokładnie podania, atakowali pressingiem i nie tylko nie bali się akcji indywidualnych, ale też w dryblingach byli dość skuteczni. Gdy ekipa z Tczowa przejmowała piłkę, natychmiast robiło się gorąco pod bramką gospodarzy, a liczba zawodników atakujących nierzadko bywała zbliżona do liczby graczy broniących. Gdy to Wisła próbowała od tyłu rozgrywać akcję, zawodnik z piłką był atakowany przez rywala, a w pobliżu znajdowało się kolejnych dwóch lub trzech czyhających na jakąś pomyłkę. W efekcie gracz beniaminka Klasy A tracił głowę i albo zagrywał pod nogi rywala, albo wybijał na oślep, byleby tylko nie sprokurować niebezpiecznej sytuacji pod własną bramką. We znaki, zwłaszcza w pierwszej połowie, dawał się gospodarzom przede wszystkim Bartosz Jeżmański, który na lewym skrzydle ciągle urywał się obrońcom - ci nie tylko nie byli w stanie przypilnować rywala, ale też przegrywali z nim pojedynki szybkościowe i dryblingi. Zawodnik został doceniony nawet przez miejscowych kibiców, zwłaszcza po trafieniu na 0:3. Inni też nie byli gorsi, co spowodowało, że mecz skończył się takim wynikiem, jakim się skończył.

zzz Chotcza 2Jedyna godna odnotowania sytuacja Wisły, po której mógł paść gol, miała miejsce przy stanie 0:2. Dogodna okazja na strzelenie premierowego gola w Klasie A została zaprzepaszczona. Dwa strzały z rzutu wolnego nie przyniosły żadnych pozytywnych efektów ("Moja Gabryśka strzeliłaby lepiej" - komentarz z trybun), o rzadkich innych wizytach w pobliżu pola karnego Gracji nie warto nawet wspominać. Sezon dla beniaminka zaczął się źle, bardzo źle. Tak bardzo, że... teraz już może być tylko lepiej. A punktować trzeba nie tylko z ligowymi słabeuszami, ale też i średniakami, bowiem według założeń przedsezonowych z ligi na koniec sezonu spadną co najmniej cztery zespoły.

W trakcie meczu tuż za ogrodzeniem trwały prace polowe - kombajn młócił zboże. "Chociaż on dobrze młóci" - padł komentarz z trybun. Pod koniec pierwszej części gry praca nagle została przerwana, co spowodowało komentarz, iż sprzęt się zepsuł... "Chodźcie szybko, bo trzeba kombajn popchać" - nawoływał jeden jegomość z trybun biegających po boisku piłkarzy, wywołując ogólną wesołość. Prace polowe zostały wznowione w drugiej części gry... Tak na marginesie - gdy zerkałem na ów kombajn, przypomniał mi się fragment piosenki zespołu Wilki zatytułowanej "Love story". Ów fragment brzmi mniej więcej tak: "Pełne świątynie wkrąg, a ludzie grzeszą, kradną, cudzołożą...". No cóż, mieliśmy niedzielę....

Na zakończenie wspomnę o jednym z weselszych momentów meczu. Przez niemal całą pierwszą połowę jeden z dżentelmenów obecnych na meczu (kibic Wisły) usilnie, acz bezskutecznie, nawoływał, aby pilnować gościa z nr 17. Okrzyki "pilnuj 17" i sugestie, że skrzydłowy za chwilę znowu ucieknie i znajdzie się w dobrej sytuacji do strzelenia gola padały w pierwszej części bardzo często. Wreszcie w jednej z akcji nr 17 został sfaulowany - po czym z trybun rozległ się okrzyk "Ty miałeś go pilnować, a nie bić"...

Zapomniałbym - podobało mi się umiejscowienie trybuny w Chotczy. Boisko otoczone wysokim wałem, a na nim miejsca siedzące. Wszystko to powoduje, że komfort w oglądaniu potyczki jest znacznie większy niż na obiektach, gdzie pierwsze rzędy zaczynają się mniej więcej na tym samym poziomie co płyta boiska.

Informacja praktyczna. Stadion Wisły znajduje się w Chotczy przy szkole. Jadąc od strony zachodniej - szkoła znajduje się po prawej stronie. Jeśli ktoś natomiast jechałby od strony Borowca (północ), musiałby skręcić w prawo (droga z pierwszeństwem), a następnie jechać prosto - szkoła znajduje się w dość bliskiej odległości po lewej stronie. Budynek szkoły widoczny jest na jednym z zamieszczonych zdjęć