zzz Wisła 4Nie doszedł do skutku planowany na sobotę wyjazd na mecz w okręgu Ciechanów-Ostrołęka. Zresztą jeśli chodzi o wspomniany okręg - jest jakiś pechowy, bo gdy tylko wstępnie planuję wyjazd na jakiś mecz, coś zawsze nie pozwala dotrzeć na miejsce. Z naprędce szykowanego zastępstwa (Tłuszcz, Maciejowice) szybką odpowiedź odnośnie sobotniego meczu otrzymałem z Wisły i to tam ostatecznie pojawiłem się na meczu.

"Jak wygramy to się schlamy, jak przegramy też się schlamy, jak zremisujemy, to się naje..." - tak na koniec meczu zaśpiewali kibice obydwu drużyn, a przyśpiewka na tyle przypadła do gustu obecnym na stadionie, że została powtórzona trzy razy, przy czym nie wiem, czy wersja zacytowana była śpiewana przez wszystkich, czy też może niektórzy woleli się np. "narąbać". Nie wiem, jak panowie, którzy przyjechali za AKS Złym, ale śpiewającym fanom Wisły uwierzyłem natychmiast, iż słowa dotrzymają. Powód prosty - tego dnia w mieście odbywał się odpust parafialny, na straganach można było kupić niemal wszystko, od zabawek zaczynając, a na... firankach kończąc. Sklep, w którym można było zrobić odpowiednie zaopatrzenie też działał. Brak właściwej trunkowej celebracji parafialnego święta byłby więc nie tylko nietaktem, ale wręcz śmiertelnym grzechem, którego proboszcz mógłby nie wybaczyć i rozgrzeszenia nie dać... Po co więc ryzykować?

Przygotowane były też odpowiednie miejsca do zabawy dla najmłodszych, a wszystko działo się na rynku, gdzie stoi jeden z pomników poświęcony Tadeuszowi Kościuszce. Kiedyś do Maciejowic jeszcze wrócę, by "ogranąć" wszystko, co warte zobaczenia... W sobotę celem głównym i w zasadzie jedynym była inauguracja warszawskiej Klasy A. Na trybunach oznaka odpustu (balon w kształcie jakiegoś zwierzątka czy innego stworka) oraz dyskusja o przedsezonowych zmianach w Wiśle czy nowych koszulkach (szachownica jak w reprezentacji Chorwacji - komentarz jednego z rozmawiających). W trakcie meczu jeden z siedzących w pobliżu obserwatorów wspominał nieodległe czasy, gdy w klasie A strzelił w jednym sezonie kilkanaście goli (jeśli dobrze kombinuję, to niemal wszystkie w rundzie jesiennej, a rzecz miała miejsce w sezonie 2016-17), a także spotkanie chyba z sezonu 2017-18, kiedy to do Maciejowic przyjechał Start Otwock i dostał 4:1...

zzz Wisła 2"Gramy na podania" - tak w czasach okołoszkolnych porozumiewało się z kolegami z zebranego naprędce zespołu. Chodziło głównie o to, by nie kopać byle gdzie, aby tylko pozbyć się piłki... Po czym zaczynała się gra i... z przedmeczowych założeń nie pozostawało nic. "Na podania" próbował grać też AKS Zły. Defensorzy starali się od pierwszych minut dokładnie zagrywać do siebie, w oczekiwaniu na moment, gdy będzie można podjąć próbę sforsowania defensywy przeciwnika. Tyle że ekipa z Maciejowic nie zamierzała bezczynnie przyglądać się poczynaniom rywala. Pressing maciejowiczan był na tyle skuteczny, że goście zaczęli się gubić, tracić piłkę na własnej połowie lub wybijać na oślep licząc, że może akurat futbolówka spadnie tam, gdzie znajduje się któryś z graczy ofensywnych. W pierwszym kwadransie zawodnicy biegali jak szaleni, chcąc chyba pokazać wszystkim zebranym, jak bardzo brakowało im w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy ligowej gry. 

Wisła podobała się bardziej do ok. 20-25 minuty. Mniej więcej wtedy po raz pierwszy z trybun rozległ się doping przyjezdnych. To był najwyraźniej jakiś umówiony znak, bo od tego momentu inicjatywę zaczęli przejmować przyjezdni, aż wreszcie tuż przed końcem pierwszej części gry wyszli na prowadzenie. W przerwie nastąpiła korekta w składzie gospodarzy, którzy już na początku drugiej połowy doprowadzili do wyrównania. Wtedy to z trybun popłynęła solowa pieśń jednego z miejscowych fanów. Brzmiała mniej więcej tak: "Gdzieś tu na Mazowszu jest klub dobrze znany, kto tutaj przyjedzie będzie rozj...".. Prawdopodobnie ten sam jegomość starał się udowodnić, że potrafi być głośniejszy niż kilkunastu kibiców AKS Zły i gdy tylko przyjezdni zaczynali śpiewać "Kto tak gra, kto tak gra...", to zamiast dalszej właściwej części słychać było jedynie "...to kochana Wisełka"... Oczywiście należy wziąć poprawkę na fakt, iż miejscowy fan siedział pomiędzy mną i sympatykami warszawskiej ekipy...

zzz Wisła 3Spotkanie zakończyło się ostatecznie zwycięstwem AKS, po golu w końcówce spotkania. Sytuacja, po której padła bramka wywołała spore poruszenie na trybunach, zdaniem miejscowych kibiców (artykułowali to jeszcze zanim został oddany strzał na bramkę) sędzia powinien zatrzymać grę, bo zawodnik z Warszawy zagrał piłkę ręką. Arbiter niczego niezgodnego z przepisami nie dostrzegł... Zresztą prowadząca zawody trójka sędziowska trochę na swój temat musiała się nasłuchać. Kibice Wisły uważali bowiem, iż nie sędziuje sprawiedliwie, że faworyzuje gości... Największe pretenesje popłynęły przy akcji bramkowej, a także w innym momencie drugiej połowy, kiedy to jeden z zawodników Wisły leżał w bocznej strefie boiska, a arbiter gry nie przerwał... Mnie z kolei w pamięci utkwiła jeszcze inna sytuacja, gdy jeden z zawodników innego zaatakował barkiem, problem w tym, że uderzył go w taki sposób w plecy, a jest to już wówczas gra nieczysta. Faul nie został jednak odgwizdany... Niezależnie od decyzji sędziowskich Wisła spotkanie mogła wygrać, po jednym ze stałych fragmentów gry była bliska objęcia prowadzenia, ostatecznie jednak golkiper gości uratował zespół przed utratą gola.

Na koniec jeszcze wypada wspomnieć o pewnej dozie... nieśmiałości ze strony przebywających na trybunach (nikt nie odważył się na wypowiedź dla "Złej telewizji" w przerwie meczu), a także o jednym słowie za dużo, które padło z trybun (na szczęście jednorazowy przypadek, co oznacza, że w Maciejowicach uczą się bardzo szybko i na własnych błędach). Niektóre osoby pozostały jeszcze dłuższy czas na trybunach, przez co, nie mogąc dłużej czekać, nie zdołałem zrobić fotki obiektu z pustymi trybunami, którą mógłbym wykorzystać na stronie. Ale co się odwlecze...

Dojazd na stadion. Jadąc od strony Warszawy Trasą Nadwiślańską (droga wojewódzka 801) należy przy rynku skręcić w lewo w kierunku Żelechowa (droga wojewódzka nr 807), a potem za szkołą znów w lewo. Jadąc od strony Żelechowa lub Łaskarzewa - należy skręcić w prawo tuż przed szkołą. Wejście na trybunę od ulicy Sportowej.